(Jurorzy w porządku alfabetycznym)

ANDRZEJ JANECZKO (2005)
Boleję nad tym że piosenka kabaretowa idzie bardziej w kierunku skeczu. Ważniejsza się staje cała otoczka piosenki, gadanie, a nie piosenka. Większość tekstów jest banalna /.../ Co drugi kabaret poruszał temat ptasiej grypy. Obecnie młode kabarety grają dla zupełnie innej publiczności, niż kabarety w czasach komuny. Grają dla ludzi wychowanych w wolności, dla młodych ludzi, którzy są wychowani na internecie, na dowcipach internetowych, na telewizji slapstickowej, która "wali" teledyski. Oni nie mają przeciwnika, z którym muszą walczyć. W takim konkursie piosenki Kabaretu Starszych Panów brzmią jak z innej epoki i zauważyłem, że ludzie którzy choć trochę na poważnie starali się pokazać warsztat aktorski, nie mieli szans. Tu się liczyło “kupą mości panowie”... Gdybym miał jednak porównać ten konkurs z poznańskim, to ten jest o niebo lepszy. “Obora” nie podobała mi się zupełnie. Imponuje mi człowiek-solista (J.J.Połoński), kabaret Smile z “Szafą”, tylko... to jest znamienne dla kabaretów, że większość występuje z podkładami, bo to taniej. Generalnie było to dla mnie przyjemne doświadczenie zobaczyć tylu młodych ludzi. Zwłaszcza podoba mi się ich zapał, momentami szczera trema - najbardziej cenię szczerość na scenie - a tu było kilka takich wypadków. Mogę pogratulować wszystkim tym, którzy dostali się do tej finałowej trzynastki. Żałuję, że piosenka kabaretowa nie jest to jakaś muzyka z fajnym tekstem, tylko to jest piosenka wykonywana na nie strojącej gitarze z dwiema funkcjami. To jest obecna piosenka kabaretowa. Ale tak musi być. Dla mnie jest to okres barbarzyństwa w piosence kabaretowej, przez który musimy przejść. Być może Rząd Marcinkiewicza i braci Kaczyńskich spowoduje zmianę.

KRZYSZTOF JAŚLAR (2004)
Jaka powinna być piosenka kabaretowa? Powinna być bardzo różnorodna, pod warunkiem, że coś przekazuje, że niesie jakieś treści. Jednak to nie może być sama forma, jednak powinna być o czymś. Dawno temu aby stworzyć piosenkę kabaretową tworzono najpierw tekst. Muzyka była rzeczą podporządkowaną tekstowi, służyła uwypukleniu tekstu. To oczywiście się zmienia chociażby w związku z obecnością absurdu we współczesnym kabarecie i to w nadreprezentacji formacji absurdalnych. To ma też odbicie w piosence, a wtedy jest pozbawione jakichkolwiek reguł. Liczy się tam wrażenie na widzach.
Spora część kabaretów poszła w kierunku absurdu. Mumio znalazło swoją drogę, charakterystyczną dla siebie. Ale zostało jeszcze parę kabaretów gdzie trochę tej satyry na szczęście się pojawia. Kabaret Moralnego Niepokoju uprawia coś, co można nazwać satyrą społeczną, momentami polityczną. Nie brakuje mi kabaretu politycznego. W momencie kiedy nie ma cenzury kabaret polityczny stracił sens istnienia. Cenzura była warunkiem koniecznym i siłą napędową do uprawiania tego gatunku. Ta gra mogła być podjęta pod warunkiem istnienia cenzury - usiłowano tak grać jak przeciwnik pozwalał. Wytworzył się specyficzny język aluzji, porozumienia się na dodatkowych piętrach skojarzeń.
- OSPA? Dobrze, że jest. Im więcej tego typu imprez tym lepiej. Ludzie się dobrze bawią, na scenie jest sporo młodych ludzi, dla których alternatywą byłoby bezrobocie - uczą się nowego zawodu, są często podziwiani, odnajdują w sobie talenty. To jest w porządku.

KRZYSZTOF JAŚLAR (2008)
Żeby cokolwiek napisać o piosence, w tym również o piosence kabaretowej, trzeba najpierw powiedzieć coś o jej słuchaczu. To bowiem z myślą o odbiorcy piosenek, autor i kompozytor pochylają się nad czymś. Nad kawiarnianą serwetką, kartką papieru, komputerem, programem Sybelius itp.).
I teraz tak: słuchacza piosenek można z grubsza podzielić na pewne kategorie w zależności od stopnia wrażliwości na dźwięki. Pierwszy stopień wrażliwości to taki, kiedy słuchacz wyraźnie odróżnia sytuację kiedy grają i kiedy nie grają. Drugi stopień wrażliwości występuje wtedy, kiedy słuchacz potrafi rozróżnić co grają. Tu mamy często do czynienia z wrażliwością dwubiegunową, która rozróżnia: a) hymn narodowy
i b) wszystkie inne utwory. Następny próg wrażliwości to taki, który rejestruje tylko rytm i basy.
Wyznawcy tego progu charakteryzują się tym, że mają samochody bez szyb, w nich potężne głośniki bez funkcji ściszania i pragną podzielić się swoją pasją z wszystkimi osobami, które znajdują się w promieniu rażenia wielowatowego sprzętu głośnogrającego.
Następna w hierarchii wrażliwości na dźwięki, znajduje się ogromna większość słuchaczy, którzy swoje zainteresowanie utworem słowno-muzycznym, warunkują obecnością szybko wpadającego w ucho refrenu, zawierającego niewiele znaczące słowa jak np. szalalala (to z piosenki szłaś przez skwer z tyłu pies) albo pa, pa, pa, pa, pa pa, pa, pa. (To z piosenki pędzą pędzą sanie, góralskie koniki, hej siedzą w saniach panny przy nich Janosiki) lub pa pa pa (a tak to się zaczęło. Zwyczajne pa, pa, pa).
Te cztery grupy wrażliwości w zasadzie wyczerpują całą słuchającą populację. No, może zostaje gdzieś taki wąziutki margines słuchaczy niszowych, którzy wymagają od piosenki czegoś więcej niż tylko rytmu i prostego refrenu. To w tej niszy znajdują się miłośnicy piosenki poetyckiej, literackiej, aktorskiej, niegłupiej czy kabaretowej. Chciałbym im jednak bardzo wyraźnie uświadomić, że stanowią nieduży promil elektoratu, więc niech na zbyt wiele nie liczą. Jeżeli raz do roku otrzymują możliwość zagrzania się w odremontowanej sali ośrodka kultury, powinni traktować to bardziej w kategoriach cudu
i osobistego wyróżnienia niż obowiązku państwa wobec mniejszości.
A jeżeli jest w Polsce takie miejsce, gdzie mogą się spotkać po raz dwudziesty czwarty, niech się cieszą jak dzieci lub prezydent w Brukseli.
Julian Tuwim, wybitny twórca piosenek napisał, że piosenka to piękny wiersz uskrzydlony przez muzykę, albo muzyka, która zaczęła mówić. Będąc przekonany, że ta definicja dotyczy także piosenki kabaretowej, ufam, że z taką piosenką spotkamy się w ogrzewanej ostrołęckiej sali. Łączę wyrazy, Krzysztof Jaślar

ELŻBIETA JODŁOWSKA (2004)
Piosenka kabaretowa to rodzaj pewnej kreacji, czyli trzeba stworzyć postać popartą być może rekwizytem czy kostiumem, ale na pewno ta postać musi mieć wyraźny charakter i na pewno musi mieć swój stosunek do tekstu, który wykonuje. Pisanie tekstów jest bardzo trudną sztuką. Niewiele osób to umie - niestety. W tej chwili już nie ma takich kreacji. Teraz jest inaczej - są kreacje zespołowe. Nie mówię, że to gorzej. Jest to jeden z kierunków. Te nowe przekazy mają też swoje treści. U nas się kreowało postaci, a tu wszystko jest zbiorowe.
Taki sposób widzenia kabaretu jest zaskakujący i dla mnie niemożliwy do wykonania. Ja nie umiem tak myśleć. Jest to w pewnym sensie abstrakcja. Młodzi potrafią się z tej abstrakcji śmiać i ją jakoś oprawić. Dla mnie to jest w jakimś sensie fascynujące, bo ja tego po prostu nie potrafię. Ale lubię i cenię ludzi utalentowanych.
Mój syn myśli tak jak oni. A ludzie z mojego pokolenia szukają raczej takich rzeczy, jakie ja robię. Dlatego teraz przygotowuję musical dla ludzi dojrzałych pt. “Klimakterium”. Teksty pisze Magda Czapińska i ja. Może kiedyś przedstawimy go w Ostrołęce...

RAFAŁ KMITA (2005)
Bardzo lubię piosenkę kabaretową. Moje pierwsze wspomnienia z dzieciństwa to mecze piłki nożnej i piosenki z Kabaretu Starszych Panów. Mówiąc metaforycznie w dzieciństwie wyssałem piosenkę kabaretową z mlekiem matki. Dlatego teraz sam uprawiam piosenkę kabaretową, staram się ją uprawiać. Lubię też słuchać. Jeśli piosenka jest dobrze napisana, jeśli jest dobry kompozytor, jeśli jest dobrze zaaranżowana - to jest ogromna przyjemność. Na przykład piosenki Starszych Panów, Osieckiej, Młynarskiego, szczególnie w autorskich wykonaniach - to są takie perełki; można powiedzieć perełki nie tylko kabaretu ale i kultury polskiej.
W dzisiejszym konkursie niestety nie zauważyłem żadnej takiej piosenki, którą można by nazwać dziełem. Było kilka takich, przy których się uśmiechnąłem. Piosenka generalnie jest to problem w polskim kabarecie. To wynika trochę z sytuacji rynkowej. Wielu ludzi jeśli zawiązuje kabaret, to ze względu na to, aby stał się on ich zawodem, żeby zarabiać pieniądze. Po co więc angażować muzyka skoro można posłużyć się gotową muzyką z minidysku. A jeśli nie ma w zespole człowieka - muzyka, kompozytora, to nie ma też powodu żeby robić piosenki. Dlatego kabarety koncentrują się głównie na skeczu. Dawniej było tak, że ambicją kabaretu było umieszczenie kilku piosenek w swoim programie. Dziś - powiedziałbym - 90% kabaretów obywa się bez piosenek. Dlatego jest to ciężkie wyzwanie robić festiwal piosenki kabaretowej - podziwiam organizatorów OSPY.
We współczesnym polskim kabarecie są różne konwencje. Wbrew pozorom jest on bardzo zróżnicowany: jest surrealistyczny jak Łowcy.B, absurdalny - Zielona Góra, ale jest też kwartet smyczkowy - Grupa MoCarta, jest pantomima Ireneusza Krosnego. Oceniając np. lata 60-70 pamiętamy tylko kilka najlepszych kabaretów: Dudek, Bim-Bom, STS, TEY. To były te najlepsze a przecież wtedy istniała setka innych kabaretów. Które kabarety z naszej dekady pozostaną w pamięci widzów? To pokaże historia.

JANUSZ KOSIŃSKI (2006)
Jestem przywiązany do formy mówionej w kabarecie. Kabaret dla mnie to stare dzieje, to Pietrzak, Egida, kabaret Tey; to kabaret, gdzie były mądre treści. Teraz obserwuję, że kabarety zaczynają na szczęście sięgać po dobre teksty, same piszą mądre teksty, robią różne pastisze, przetworzenia. Jeżdżąc po różnych imprezach kabaretowych (Lidzbark Warmiński, Paka w Krakowie) odkryłem, że - oprócz form mówionych - są też fajne piosenki kabaretowe, choć piosenka kabaretowa nie jest nadużywana. Jadąc do Ostrołęki obawiałem się, że będzie nudno - przez to, że OSPA to festiwal "piosenkowy". Okazało się, że poprzez działanie kabaretu Łowcy.B (Łowcy.B zapowiadali uczestników części konkursowej) dające oddech między piosenkami, nie było wrażenia, że jest nudno, tym bardziej, że wykonawcy mieli do wykonania tylko po 2 piosenki. Festiwal się obronił. Oprawa części konkursowej, stworzona przez Łowców była znakomita. Pomimo, że wydawało się, że to oni mogą być główną ozdobą programu - byli dyskretni, byli tłem dla artystów biorących udział w konkursie a jednocześnie bardzo im pomagali. Zgodziliśmy się z jurorami, że poziom festiwalu był wysoki, choć była tu mieszanka rzeczy dobrych i nieco słabszych. Wyróżniliśmy kilka kabaretów a jeden wygrał bezapelacyjnie. Bardzo dobrym zjawiskiem jest to, że artystom śpiewającym towarzyszą na scenie żywe zespoły akompaniujące, że nie ma półplaybacków. Przez to, że muzycy są na scenie, widzą się, kontrolują, grają ze sobą - jest stworzona dobra atmosfera, jest dusza.

ZENON LASKOWIK (2001)
Czym jest piosenka kabaretowa? To mowa własna - bardzo głęboka, budząca refleksje poprzez śmiech; z treścią, z puentą, z pomysłem; krótka, zwięzła. To co widzieliśmy dziś na scenie nie odpowiada tej definicji. Muszę powiedzieć, że poziom nie był za wysoki. Nie było tekstów, które by uderzały. Jak tekst jest dobry to uderza człowieka, w sposób metafizyczny oczywiście, od środka; człowiek ma w swym wnętrzu obszary, które czekają, że ktoś jakimś skojarzeniem je dotknie. Było dziś kilka perełek - z czego bardzo się cieszyliśmy - ale to nie był poziom, który by porażał, budził refleksje. Inaczej jest, kiedy robi się początki jakichkolwiek występów w gronie własnych kolegów, na studiach, czy w szkole - młody człowiek czuje się wtedy wyzwolony; przyjaciele siedzący na widowni są jego źródłem, z którego czerpie siłę. Jeśli natomiast młodzi ludzie, początkujący, są od razu postawieni przed widownią, która kupuje bilety... Tu występuje ta sprzeczność: człowiek na scenie dopiero startuje a tu już trzeba grać profesjonalnie - on jeszcze tego nie potrafi, nie ma warsztatu, bo skąd ma mieć. I to jest ważna przyczyna. Nie zazdroszczę tym młodym ludziom. Próbuję sprawdzić się w dyscyplinie komicznej, to są na razie przymiarki. Miałyby to być obrazki filmowe, chciałbym pokazać kawałek - na przykład - miasta Poznania takim, jakie ono jest, w pomyśle byłby to "świat Zenona pocztyliona" - spotykam się z ludźmi, którzy brali czynny udział w tworzeniu II Rzeczypospolitej, a dzisiaj żyją poniżej godności. To budzi refleksję - jaki jest sens? Mam ogromnego stracha. To jest zupełnie nowe doświadczenie. Nie umiem na razie nic więcej powiedzieć. To mnie kusi. Ulegnę pokusie czy nie?
Nadzieja - oczywiście że jest nadzieja, zawsze. Ale po 11. września naprawdę jest nowa jakość. Wsłuchuję się w głosy naszych wybitnych, którzy drą się na łamach prasy, radia i telewizji i próbują zdefiniować to, co się stało po 11 IX i jak się do tego ustosunkować, by móc się swobodnie poruszać po tym nieznanym obszarze. To jest tak, jakbym występował na scenie a tu nagle widownia odwraca się do tyłu bo tam ktoś zrobił coś większego. To jest zwrot w drugą stronę i nie wiadomo w jaką stronę. Musi upłynąć trochę czasu... dojrzewamy. Jak znajdę w sobie większą odwagę żeby się w tym sprawdzić to spróbuję. Tak, to jest ważne - znowu prowadzić dialog ze społeczeństwem na bazie tych wydarzeń, które się teraz rozgrywają; być współczesnym, obecnym teraz; próbować artykułować to w takiej uczciwości, która by porażała, budziła refleksję. Mieliśmy dziś próbkę - śpiewał pan Wojciech; jego piosenki-felietony, wiersze pokazują drogę, światło i na tym to polega, żeby zachowywać siebie. Ale jaki jest sens bawić ludzi, którym się nudzi?

MAREK MAJEWSKI (1994)
Czym jest piosenka kabaretowa? To bardzo skomplikowane pytanie. Dla mnie osobiście jest czymś szalenie bliskim, ponieważ ja się zajmuję piosenką kabaretową. Piosenka kabaretowa jest kreacją, która w zależności od tego, jak jest kabaret napisany i wyreżyserowany - pełni zupełnie różne role. Generalnie jest sztuką niespodzianki. Nie lubię kabaretu, w którym piosenka jest tylko przerywnikiem, a tak czasem jest traktowana i ja się z tym głęboko nie zgadzam. Powinna być samoistnym dziełkiem sztuki.

MAREK MAJEWSKI (2003)
Wszyscy jurorzy są z pewnej półki czy szuflady, z pewnego sposobu kojarzenia, z pewnego systemu i wartości i bagażu kulturalnego, do którego my się odwołujemy i oczekujemy, że widzowie takie odwołania rozumieją. Natomiast tutaj spotkaliśmy się z inną szufladą (absolutnie nie wartościuję: lepszą / gorszą) - inną. Artysta rzuca aluzję, publiczność wie o co chodzi, najprawdopodobniej o jakiś serial, których ani ja, ani Krzysztof czy Andrzej nie oglądamy i możemy już nie wiedzieć o co chodzi. Po prostu nie kumamy. Publiczność “złapała”, a żarty przeszły obok nas. Jest to dla mnie pouczające zawodowo, dlatego, że jedną z podstawowych rzeczy w zawodzie satyryka jest wiedzieć, co ludzie wiedzą. Uderza całkowita nieobecność problematyki społeczno-politycznej. Może ktoś wmówił młodym kabaretom na jakichś warsztatach, że taką tematyką zajmować się nie wolno? Ale raczej wynika to z wyboru. My możemy zapominać o polityce, ale ona o nas nie zapomni... Covery? Dopisywanie innych tekstów do znanych przebojów ma w Polsce wielką tradycję. I jest to w porządku. Ja jestem zwolennikiem Kabaretu DNO, aczkolwiek robienie żartów z Kościoła jest dość łatwym tematem... Nie mówię, że jest to coś złego, ale jest to łatwe. Znacznie trudniej się śmiać z I sekretarza SLD, bo można podpaść, a znacznie łatwiej z księdza czy kościoła. Ja w swoim zawodzie nie oszczędzam żadnej strony. Zadaniem naszym jest wytykanie głupot rządzącym, kim by oni nie byli.

MICHAŁ OGÓREK (2004)
Piosenka kabaretowa? To musi być po prostu śpiewany kabaret. Podstawą jest to, że musi być śmiesznie. Co by nie mówić, jak piosenka jest wykonana nawet wspaniale, ale nie śmiesznie - to nie chwyta. Nie wystarczy tekst czy melodia - tego rodzaju utwory trzeba konfrontować z publicznością, wtedy dopiero to nabiera wyrazu. Treść owszem, ale dla mnie wymóg śmieszności jest podstawowy i zasadniczy. Ja akurat nie jestem bardzo wyczulony na muzykę, ale ostatnio w piosence kabaretowej jest dużo pastiszy i nie wiadomo, czy fałszowanie to zamierzony efekt czy tak wyszło. Z kolei - zwłaszcza wśród młodych kabaretów - obserwuje się odchodzenie od treści w kierunku wygłupów - często tak zaczynają młodzi ludzie. Jest taki pierwszy moment w uczniowskim kabarecie, a potem się dochodzi do czegoś więcej, ale niektórzy przy tych wygłupach pozostają ...
Jury nie miało wątpliwości czy przyznać Grand Prix i komu. Porozdzielaliśmy nagrody bez bólu tak, że świadczy to o tym, że nie ma się czego wstydzić, bo poziom był niezły.

ANDRZEJ PONIEDZIELSKI (2003)
- jak po konkursie?
Dla nas to były dwie godziny przyjemnej zabawy. Piosenka kabaretowa jest trudną dziedziną działania. Same kabarety narzekają, że trudno jest napisać dobrą piosenkę kabaretową. Może to jest tak, że sam kabaret musi bawić publiczność przez pewien określony czas i tą kwintesencją są jednak skecze, monologi czy inne działania aktorskie, a piosenkę zostawia się na później. Wiem z własnego doświadczenia, że bardzo trudno jest napisać piosenkę kabaretową dobrą. Piosenka jest takim tworem, że to jest pewien dramat, który trwa 3 minuty. Ma początek, rozwinięcie, zakończenie - czyli całego Szekspira trzeba tam zmieścić, a z kolei kabaret jest taką działalnością, że trzeba najpierw człowieka wciągnąć w swój świat, żeby go rozśmieszyć czyli podać mu klucz do mojego poczucia humoru, do mojego bycia w życiu i na scenie - taki artysta kabaretowy to sobie myśli - i czasem te 3 minuty to jest za mało, żeby go wciągnąć, rozśmieszyć i porzucić...
- konkurs na piosenkę?
Ja myślę, że jest to bardzo potrzebny konkurs, bardzo, bardzo... W chwili obecnej zalewani jesteśmy potokiem muzyki przeróżnej i to musi mieć oddźwięk u twórców, że oni się z tego śmieją i próbują z tego jakoś wybrnąć i pewnie to minie, jak wszystko. Minie ten zachwyt i reakcja na denerwującą sytuację kiedy ktoś wtłacza nam do głowy różne rzeczy. To minie i zacznie się od nowa życie takiej piosenki. To się obserwuje w każdym gatunku piosenki autorskiej. Są lata lepsze i lata chudsze...
- publiczność bawiła się na konkursie świetnie...
My też. Nie znaczy to, że ktoś kto ma 50 lat, tak jak ja, i może powiedzieć, że widział w tym kraju wszystko, że ma się nie bawić, bo ciągle jest coś nowego, odkrywają nowe ścieżki. Nawet chcieliśmy w protokole jury umieścić coś takiego, że dziękujemy za pewne poszerzenie nam horyzontów.
- czy to znaczy, że jury było za stare?
Myślę, że tak. [...] Jesteśmy o tyle dobrymi jurorami, że nie ma w nas zawiści. Nas to ciągle bawi, śmieszy. Widzimy pewną nieporadność, ale jak widzimy, to dajemy temu wyraz, ale zauważamy na przykład, że ktoś na razie jeszcze jest tak sobie, bo nie zna sceny, prawideł pewnych... tego się nie da nauczyć w pół roku. Ale widzimy, że idzie dobrym tropem, że zaczyna czuć, że wie o co tutaj chodzi. Że to nie jest występ przed własną klasą, gdzie jest pewna ulgowa taryfa, tylko to jest poważny zabieg sceniczny - wychodzisz, musisz widza na chwilę zatrzymać, żeby nie wyszedł, musisz go wciągnąć w swój świat, opowiedzieć mu o nim, no i jako się rzekło - porzucić potem, bo taki jest zwyczaj. Na te 3 minuty trzeba go przytrzymać i jest to poważna praca. Jak widzimy, że komuś się nie wiedzie, albo ma gorszy dzień to - wiemy doskonale po tych dwudziestu paru (każdy z nas) latach spędzonych na scenie, że i u nas tak bywało. Odpuszczamy, a zauważamy dobre rzeczy, więc zdecydowanie złe jury nie było. Historia kabaretu funkcjonuje z powodu ludzkiej głupoty. A ludzka głupota jest niezmierzaaalna. Einstein mówił kiedyś, że są dwie rzeczy nieskończone, mianowicie: kosmos i ludzka głupota. Po czym chwilę się zastanowił i dodał, że przy kosmosie by się nie upierał. I ponieważ jest to historia ludzkiej głupoty ta nigdy nie umrze. Ostatnia ludzka głupota umrze dopiero jak my umrzemy...

JAN POPRAWA (1994)
Mam wewnętrzne przeświadczenie, że coś takie-go, jak piosenka kabaretowa nie istnieje. Istnieje piosenka w kabarecie, która znaczy tam bardzo wiele w zależności od tego, jak ten kabaret sobie ją dramaturgicznie wyobrazi. Może być na przykład elementem lirycznym, który wprowadza pewną refleksję do satyrycznego słowa, czy tekstu, który posuwa akcję. Albo przeciwnie, są kabarety, które w piosence kondensują wszystkie swoje dowcipy. Tego, że nie da się definicyjnie określić czym jest piosenka kabaretowa, dowodzą liczne przykłady. Przecież w końcu najpiękniejsze i najbardziej dramatyczne pieśni w historii piosenki polskiej - piosenki Ewy Demarczyk do muzyki Zygmunta Koniecznego - to są piosenki z kabaretu: pisane do kabaretu i w kabarecie wykonywane, a nie są one z całą pewnością ani satyryczne, ani dowcipne. Tak więc kontekst stanowi o kabaretowości piosenki. Natomiast jeśli zbieramy się pod pretekstem piosenki kabaretowej to wiadomo, że chodzi nam o ten gatunek (piosenka jest dziełem synkretycznym, które musi się składać z kilku elementów: tekstu czyli myśli, muzyki czyli piękna i życia, jakie daje wykonawca) gdzie większy nacisk musi być położony na tekst i na interpretację. Pewne zminimalizowanie wymogów muzycznych jest w kabarecie zauważalne, ale nie jest to reguła. W końcu doświadczenia Kantego Pawluśkiewicza, Zygmunta Koniecznego, Ewy Korneckiej czy Krzysztofa Kmitla to doświadczenia kabaretu a to są przecież fundamenty współczesnej piosenki polskiej. Praktycznie więc odpowiedzi na to pytanie nie ma i stając przez rozstrzygnięciami natury definicyjnej rozstrzygamy je smakiem i wolną wolą.

WŁADYSŁAW SIKORA (1994)
Piosenka kabaretowa... to będzie taki wierszyk, taki tekst, który się rymuje, ma jakiś rytm; wykonany w postaci sylab, na różnej wysokości muzycznej, mieszczący się w skali... Chociaż nie, nie musi się mieścić w żadnej skali. Kabaretowa właśnie tym różni się od każdej innej, porządnej piosenki, że nie musi być zaśpiewana czysto. I co? No i powinna być trochę śmieszna, przynajmniej w zamierzeniu.

WŁADYSŁAW SIKORA (2001)
- Poziom konkursu? Konkurencja nie była tak wyrazista. Nie było ostrej walki, jaka by mogła być, gdyby te zespoły były bardziej zdecydowane i nakierunkowane na piosenkę, i żeby mocno zaistniały tymi piosenkami. Przyjechali ci, którzy są w fali konkursowej. Podejrzewam, że wszystkie kabarety mają ten cykl, że są na fali konkursowej.
- Ostrołęccy wykonawcy? Mają sporo debiutanckiego wdzięku, chociaż mają też debiutanckie wady. To jest świeżość. Ona sama w sobie ma wdzięk. Mówię o zespole - wdzięczna naiwność, ale w tym dobrym znaczeniu, bo niektórzy uważają, że naiwność to jest coś niedobrego. Naiwność to jest to, co artyści powinni mieć do końca swojej drogi artystycznej. Rafał Kowalewski - umie śpiewać, umie grać i robi to z pierwotnym wdziękiem. I "Mafiole" i Kowalewskiemu przydałoby się, by potrafili zagrać z widownią. Nie dla widowni, tylko z widownią. Chodzi o pewien rodzaj porozumienia, nici łączącej ich jako wykonawców z widownią. Oni przekazują, a nie występują dla...
- Tendencje kabaretowe w Polsce? Przekładaniec w postaci playbacku gdzie są po-układane znane kawałki pomiksowane. Publika się doskonale bawi. Co chwila zaczyna się nowy kawałek, który doskonale wszyscy znają, do tego dobudowana jest scenka i to jest bardzo atrakcyjne - na dziś. Jest to prosta w odbiorze forma, która atakuje bardzo mocno widownię.
- Miejsce OSPY w Polsce? Nie byłem tu 3 lata (drugi raz jako juror) i w mojej świadomości ten przegląd jakby nie istniał, trochę stracił znaczenie, ale podkreślam, to tylko w mojej świadomości. Dla mnie stracił znaczenie przez to, że mnie tu nie było. Mówię tu za siebie. Mam wrażenie, że spadło znaczenie Ostrołęki. Konkurs jest mało znany. Nie jest rozpropagowany. Za słaba jest promocja Ostrołęki. Nagrody są bardzo atrakcyjne. Podejrzewam, że kabarety - nawet te utytułowane - mogłyby się pokusić, a one sobie to odpuszczają. Można by przysiąść, porządnie popracować i specjalnie napisać na Ostrołękę jedną, dwie piosenki. Nawet jak się nie wygra, to te piosenki, jak są dobre, to zostają. OSPA nie ma jeszcze zbyt dużego prestiżu w świecie kabaretowym.

BOGUSŁAW SOBCZUK (1994)
Piosenka kabaretowa jest jednym z najtrudniejszych do spełnienia gatunków sztuki scenicznej ponieważ musi albo powinna być inteligentna, na pewno mówiąca o rzeczy, choćby nawet drobnej, ale w taki sposób, aby mi otworzyła oczy na jakąś syntezę, na jakąś ogólność związaną ze sprawami świata mojego, nas wszystkich, życia; dobrze, żeby to zrobiła w sposób jeśli nie wesoły to chociaż dowcipny i dobrze gdyby miała oprócz tego bezpośredniego, pierwszego znaczenia jeszcze jakieś inne. A może jeszcze jedno, a może jeszcze kolejne, a może wiele znaczeń. A najlepiej byłoby, abym się o czymś, o czym wydaje mi się, że wiem dobrze - dowiedział tak, jakbym się dowiadywał po raz pierwszy. Albo inaczej, żeby mi dała jeszcze jedno na tę samą sprawę spojrzenie, Jest w zadanie jakie się stawia dziełu filozoficznemu, a stawiamy to dziełku, które trwa ulotne trzy minuty na scenie. Strasznie to trudne.